niedziela, 22 lutego 2015

Czapka Kot - fiolet... czyli recenzja kociej czapki PaperCats

Jak być kawaii przez całą zimę? Najlepiej zmienić się w kota :) Mój ulubiony zimowy dodatek to czapka z kocimi uszkami :) Nie wyobrażam sobie zimy bez niej! Odkąd pierwszy raz dorwałam taką na Allegro, nie umiałam się z nią rozstać. Tej zimy przyszedł czas na zamówienie nowej. Wybór padł na przeuroczą czapkę ze sklepu PaperCats.pl :) W sklepie dotąd były dostępne wersje z uszkami w kolorach białym, czerwonym i różowym. Na tą zimę pokazał się też model z fioletowymi uszkami i to przesądziło sprawę :) Choć przyznam, że najchętniej kupiłabym wszystkie cztery kolory! :)


 
 
Czapka jest uszyta z bardzo grubego i cieplutkiego polaru :) Ma aż dwie warstwy polaru, dlatego sprawdza się nawet w duży mróz i nadal bardzo grzeje. Na uszka jest naszyty fioletowy polar w bardzo żywym i ciepłym kolorze. Na zdjęciu jednak kolor uszek wyszedł w odcieniu dość chłodnego fioletu, ale na żywo jest ładniejszy :) Czapka kosztowała 36 zł i zdecydowanie jest warta takiej ceny! Nie dość, że ciepła, to jeszcze kawaii! :) Pasuje do różnych alternatywnych stylów mody, jak goth, punk, emo, pastel goth, gyaru, lolita, ulzzang czy co tam lubicie :) Czapka jest naprawdę uniwersalna do każdego stylu! I na tyle wyjątkowa, że dzięki niej na pewno nie przejdziecie ulicą niezauważeni :) PaperCats.pl to polski sklep, więc zamówione rzeczy docierają błyskawicznie nawet Pocztą Polską :)
 
 
 
 
Czy wy też lubicie czapki z uszami? :)

Militarny płaszczyk... czyli coś gotyckiego z New Yorkera

Odkąd pojawiła się moda na militarne płaszcze około dwóch, czy już trzech lat temu, zawsze chciałam taki mieć :) Czarny, z podwójnym rzędem srebrnych guzików i z padkami na ramionach. O dziwo ciężko było znaleźć dokładnie taki, o jaki mi chodziło. W tym roku taki model płaszcza to już rzadkość, bo moda poszła w kierunku oversize'owych płaszczy w pastelowych kolorach. Aż tu nagle na wyprzedaży w New Yorkerze trafiłam na taki płaszczyk, jaki chciałam :)
 
 
 
 
Płaszczyk jest z ciepłego materiału, z podszewką. Jedyna wada takiego materiału to to, że się z czasem zmechaci. Jednak ten krój zbyt mnie urzekł, by zrezygnować z płaszcza :) Militarny krój z podwójnym rzędem srebrnych guzików, to jest to :)
 
 
 
 
Kołnierzyk ma bardzo ładny kształt, jednak przez niego płaszcz ma dekolt. Średnio praktyczne rozwiązanie na zimę, ale można nosić do niego szalik :) Sam płaszcz nie jest zbyt gruby, ale jak na taką zimę, jaką mamy - a raczej jej brak, jest w sam raz. I na wiosnę jak znalazł :) Wzięłam większy rozmiar, czyli S, by móc nosić pod spodem coś ciepłego - gruby sweter lub bluzę. Płaszczyk ma wcięcie w talii, dzięki czemu jest ładnie dopasowany do figury. Na dole jest rozkloszowany. Pasuje zarówno do spódniczek, jak i do spodni, sięga do połowy uda. Z przodu ma dwie kieszonki. Ale najbardziej lubię go za te guziki i padki na ramionach, to one dodają mu charakteru :) Nadaje się do stylizacji rockowych, gotyckich, i wielu innych. Nawet do gyaru na upartego :)
 
 
 
 
A tutaj moja niezbyt gotycka stylizacja z płaszczykiem :) Pod spodem bardziej ciuchy gyaru, ale militarny płaszczyk nadal pasuje :)
 
Czy wy też lubicie militarne płaszczyki? :)

piątek, 20 lutego 2015

Kropeczkowy zawrót głowy... czyli walentynkowy twin style

Gdy wreszcie nadszedł wyczekiwany dzień Walentynek postanowiłyśmy wybrać się razem na spacer. Z tej okazji wpadłyśmy na pomysł walentynkowego twin style'u, którego bazą miały byc różowe spódniczki w czarne kropeczki z New Yorkera. Jedna ze stylizacji miała opierać się na ciemnych kolorach, druga na jasnych :) A o to efekty:




Nie obyło się bez czegoś słodkiego ;) Tym razem odwiedziłyśmy Costa Coffe by spróbować jednej z trzech zimowych kaw. Wybór padł na Magiczną Pomarańczę przyozdobioną bitą śmietaną oraz niebieskimi, cukrowymi śnieżynkami.





Kawa była przepyszna. Rzeczywiście dało się wyczuć jej delikatny, pomarańczowy smak. Cukrowe śnieżynki szybko zapadały się w opadającej bitej śmietance, by ujawnić swoją drugą rolę - cukru do kawy :)


 



Jako dodatek do kawy zamówiłyśmy jagodowe muffinki. :) Trzeba przyznać, że były rewelacyjne. Ciasto było mięciutkie, nie za suche i nie za słodkie. Wprost idealne. :)







A jak wy spędziliście swoje Walentynki? :)

W poszukiwaniu pączków... czyli jak nie umrzeć z głodu w Tłusty Czwartek

Zgodnie z tradycją w tłusty czwartek postanowiłyśmy wybrać się do cukierni w poszukiwaniu pączków. Ku naszemu zdumieniu ich zdobycie okazało się o wiele trudniejsze niż sądziłyśmy. W godzinach wieczornych cukiernie świeciły już pustkami. Zaglądałyśmy do nich tylko po to by przekonać się, że w każdej kolejnej pączki już dawno się wyprzedały. Nie tylko my miałyśmy podobny problem. Udało nam się zauważyć kilka osób, które również biegały od cukierni do cukierni i wychodziły z nich z pustymi rękoma.  Kiedy jednak widmo śmierci głodowej zaczynało zbliżać się wielkimi krokami uratował nas Grycan proponując gratisowego pączka do każdej zakupionej w tym dniu kawy :)




Zdecydowałyśmy się na cappuccino. Trzeba przyznać, że było przepyszne :) Na dodatek przyozdobione namalowanymi za pomocą śmietanki serduszkami. Do każdej kawy dodawane były także maleńkie, słodkie ciasteczka w kształcie serduszek posypane cukrem. 





Gratisowe pączki okazały się być pączkami idealnymi. Nie zabrakło w nich ani nadzienia, ani słodkiego lukru, ani aromatycznej pomarańczowej skórki. ;) I tym oto sposobem nasz tłusty czwartek został uratowany! :)




Czy wy także wyruszyliście w czwartek na polowanie na pączki? :)

sobota, 14 lutego 2015

Życzenia walentynkowe!

Udanych Walentynek i mnóstwa słodyczy życzy wam Cute To Deatth! :)




 

Kolorowe żelki serduszka... czyli szybki prezent na Walentynki

Doczekaliśmy się - Walentynki są już dziś :) Jeśli jeszcze niczego nie wymyśliliście na prezent dla swojej drugiej połowy, zawsze możecie kupić coś walentynkowego i ładnie to zapakować lub podać :) Oczywiście najlepiej sprawdzają się słodycze! A im zdrowsze tym lepsze, szczególnie ze Walentynki sprzyjają zjedzeniu ich nadmiaru :) Idealnym rozwiązaniem są żelki serduszka!
 
 
 
 
 
Te żelki są tak urocze, że nie sposób się im oprzeć :) To serduszka "Sweet Hearts" firmy The Jelly Bean Factory. Mają mnóstwo wyjątkowych smaków, jak kokos, guma do żucia, czy granat :) Można je ładnie podać lub zapakować w woreczek z celofanu i przewiązać wstążeczką :) A potem zjeść we dwoje!
 
 
 
 
 
Żelki będą się też świetnie prezentować, jeśli wybierzecie tylko kilka podobnych do siebie kolorów :) Ja wybrałam białe, jasnoróżowe i ciemnoróżowe :) Pasują do siebie nie tylko kolorystycznie, ale też smakowo. Te białe są kokosowe, jasnoróżowe to guma go żucia, a ciemnoróżowe to truskawkowe smoothie.
 
 

 
 
Czy wy też lubicie żelki w ciekawych kształtach? :)


piątek, 13 lutego 2015

Drewniane serduszko... czyli wisiorek w stylu mori gyaru inspirowany Walentynkami

Walentynki to święto, które inspiruje mnie nie tylko do robienia słodyczy, ale też do rękodzieła :) To taki wyjątkowy czas, gdzie wszystko kręci się wokół motywu serduszek i koloru czerwonego. Przyznam, że bardzo lubię motyw serduszka, więc często go wykorzystuję w swoich pracach. Tym razem pokażę wam wisiorek inspirowany Walentynkami :) Myślę, że szczególnie wpadnie w oko miłośniczkom stylu mori oraz mori gyaru, ze względu na to, że jest drewniany :)
 
 
 
 
Do wykonania wisiorka użyłam dwóch drewnianych serduszek. Pierwsze, to duże, jest w naturalnym kolorze drewna z ciemnymi brzegami, a to drugie, mniejsze, jest bordowe w kropeczki ecru. Pasują do siebie idealnie :) Oba kupiłam w sklepie plastycznym. By powstał z tego wisiorek, musiałam zrobić dziurkę w tym większym serduszku. Użyłam do tego celu lutownicy oporowej, przy pomocy której wypaliłam dziurkę. Jednak można to zrobić prościej, na przykład szpiczastym pilnikiem do drewna, czy wypalić rozgrzanym nad płomieniem drucikiem. Serduszka przykleiłam do siebie za pomocą kleju Magic i zostawiłam do wyschnięcia do następnego dnia.
 
 
 
 
By wisiorek wyglądał ciekawiej, zamiast łańcuszka użyłam bordowej koronki :) Do koronki przyszyłam bordową nicią łańcuszek małych perełek. Perełki są przymocowane na białej nici, kupiłam je w pasmanterii z metra. Aby perełki się dobrze trzymały przeszywałam wolne miejsce między każdą kolejną perełką. Przez dziurkę w serduszku przełożyłam kółeczko i zawiesiłam serduszko na koronce. Na zakończeniach koronki zacisnęłam złote zaciski do wstążek i przyczepiłam z jednej strony zapinkę, a z drugiej parę złączonych ze sobą kółeczek.
 
 
 
 
Czy lubicie biżuterię z drewnianymi elementami? :)

Walentynkowy nail art... czyli serduszka na paznokciach, ale bardziej gotyckie

Skoro już jesteśmy przy serduszkach i wszelkich walentynkowych tematach, to czemu by nie zrobić walentynkowych paznokci :) Pokażę wam dziś prosty nail art, który bez problemu wykonacie sami. Ale żeby było trochę mroczniej i bardziej gotycko użyjemy czerni i czerwieni :)
 
 
 
 
Zaczynamy od pomalowania paznokci na czarno :) Gdy lakier już wyschnie, można przystąpić do malowania serduszek. Wystarczy nam do tego wykałaczka, ale jeśli macie patyczek do zdobienia paznokci z kulką też się nada :) Ja użyłam patyczka z kulką właśnie, bo łatwiej było nim malować okrągłe części serduszek. Wylewamy sporą kroplę czerwonego lakieru na papierek i patyczkiem malujemy serduszka :) Ja robiłam dwie kropki lakieru obok siebie i wyciągałam od nich linię tak, by tworzyły serduszka. I gotowe! :)
 
Czy spróbujecie namalować takie serduszka? :)

Coś słodkiego i prostego na Walentynki... czyli serduszka z wafli

Walentynki są już jutro, a wy nie macie pomysłu, co podarować ukochanej osobie? By sprawić komuś radość, nie trzeba kupować drogich prezentów, ważne by były od serca :) A takie ręcznie robione, choć najprostsze, znaczą najwięcej :) Dlatego pokażę wam pomysł na proste ciasteczka w kształcie serduszek bez pieczenia :)


 
 
Do wykonania ciastek potrzeba tylko trzech składników: wafli, czekolady i wiórków kokosowych :) Ponadto potrzebujecie deseczkę, wykrawaczkę do ciastek w kształcie serduszka i miseczkę, w której stopicie czekoladę w kąpieli wodnej :)


 
 
Ja użyłam okrągłych wafli z jagodami goji firmy Good Food, bo są w jasnoczerwonym kolorze :) Zaczynamy od wycięcia wafli za pomocą wykrawaczki. Każdy wafel trzeba położyć na deseczce i wtedy całą dłonią odcisnąć na nim serduszko z jednakową siłą z każdej strony, by wafel nie popękał gdzie indziej. Na każde ciastko użyłam po 4 wycięte serduszka, oczywiście możecie użyć więcej lub mniej, to od was zależy jak grube będą ciasteczka :)




Następnym krokiem jest stopienie czekolady w kąpieli wodnej. Ja użyłam białej czekolady :) Czekając aż się stopi, przygotowałam sobie talerzyk i wysypałam na niego wiórki kokosowe. Zanim czekolada zastygnie z powrotem mamy trochę czasu, by ją rozsmarować na wafelkach. Za pomocą noża nakładałam czekoladę na wafelek i rozprowadziłam ją do samych brzegów. Na to kładłam drugie serduszko z wafelka i znów smarowałam je czekoladą jak masłem :) Potem trzeci wafelek, i przykładamy czwarty na górę.


 
 
Następnie brzegi ciastek trzeba posmarować czekoladą przy pomocy nożyka i od razu obtaczać je w wiórkach kokosowych :) Tak przygotowane ciastka układałam na deseczce, by wafelki w środku się nie poprzesuwały. Gdy przygotujemy wszystkie ciasteczka, najlepiej wstawić je do lodówki. Wtedy czekolada stężeje. Jeśli jednak chcecie, żeby czekolada była miękka, można ją stopić z odrobiną śmietanki :)


 
 
Dzięki temu, że czekolada zastygła, takie ciasteczka można przechowywać kilka dni w puszce na ciastka, bo wafelki już nie rozmiękną. Można je też ładnie zapakować i komuś podarować :) Jeśli robicie taką przekąskę na ostatnią chwilę, możecie zamiast czekolady użyć dżemu lub jakiegoś kremu :)


 


Czy spróbujecie zrobić takie szybkie ciasteczka z wafli? :)